Pluskwy to problem brudasów.
To jeden z wielu mitów które są powtarzane od lat. W mojej 27 letniej praktyce zrobiłem już ogromną ilość lokali i większość z nich to mieszkania czyste a czasami wręcz wymuskane. Nieporozumienia w tym względzie spowodowały, że ludzie wstydzą się przyznać do problemu – niejednokrotnie ukrywają ten fakt przed najbliższymi. Takie podejście do tematu powoduje, że dajemy robactwu więcej szans na przetrwanie i rozprzestrzenianie się.
2. Wyrzucimy meble i pozbędziemy się problemu.
Było by pięknie, gdyby była to prawda, ale tak niestety nie jest. Pluskwy mogą gniezdzić się w bardzo różnych miejscach np. pęknięcia ścian, niedoklejone tapety, gniazdka elektryczne, karnisze itp. Wyrzucanie rzeczy nie zlikwiduje problemu. Czasem konieczne jest jednak pozbycie się bardzo zapluskwionych mebli, bo to przyspieszy znacznie czas likwidacji pluskiew.
3. Pluskwy gryzą tylko nocą.
Kolejna nieprawda. Pluskwy wyczuwają ciepło i zapach swych ofiar i w ten sposób namierzają potencjalnego żywiciela. Ludzie często w nocy śpią przy zapalonym świetle mając nadzieję, że to uchroni ich od pogryzień, ale te „patenty” w rzeczywistości nie działają.
4. Jak są prusaki to nie ma pluskiew.
Słyszałem też wiele razy wersie – jak są mrówki faraona to nie ma prusaków. Oczywiście i te przekazy są wymysłem wyssanym z palca. Nierzadko klienci zgłaszają konieczność likwidacji różnych owadów. Wielokrotnie na własne oczy widziałem duże ilości robactwa różnej maści „mieszkające” pod jednym dachem.
5. Magiczne środki.
Dość często powtarzanymi mitami są historie o cudownych roślinach, za których pomocą można pozbyć się pluskiew. Nie zliczę widzianych przeze mnie łóżek wypchanych po brzegi liśćmi kasztanowca (inna wersja- kasztany), rumiankiem, bazylią itp. Ludzka wyobraznia nie zna granic. Gdy miałem do czynienia z podobnymi wynalazkami przeważnie populacja pluskiew była naprawdę znaczna i z grzeczności nie pytałem, dlaczego ktoś zamawia dezynsekcję, skoro to tak świetnie działa.
6. Kochanie ty zwariowałaś.
Ten zwrot lub jego wariacje usłyszało bardzo wiele Pań. Często budzą się w nocy i oznajmiają, że coś po nich chodzi lub je gryzie i tu słyszą bardzo często wyżej wymienione słowa. Tu trzeba przyznać, że ten problem najczęściej dotyczy płci pięknej (tak wynika z moich obserwacji), to kobiety najczęściej padają ofiarą pogryzień. Druga strona wyraża zdziwienie – tłumaczy -ciebie gryzie a mnie nie – no zastanów się co ty mówisz. To jednak jest prawda – często się zdarza, że jedna osoba jest „zgryziona ” na potęgę a inna nie ma żadnego śladu. Podobno decyduje tu kilka czynników takich jak nasz indywidualny zapach, grupa krwi czy też cieńsza skóra.